Czas – pojęcie niezwykle często używane i – mimo podobnego definiowania go w różnych dziedzinach nauk – dość wieloznaczne. Z fizycznego punktu widzenia jest to mierzalna wielkość określająca kolejność zdarzeń i odstępy między nimi, w mechanice zaś – czarta współrzędna czasoprzestrzeni. W życiu codziennym postrzegamy czas raczej jako konkretny moment, chwilowe trwanie, albo – patrząc z drugiej strony – używamy tego słowa do określenia długo utrzymującego się stanu, np.: czas żałoby, czy czas lat dziecinnych.

Przez lata jednak próbowano czas definiować za pomocą wiedzy filozoficznej. Istotne może być spojrzenie filozofa, a także – co będzie miało znaczenie dla późniejszych rozważań – teologa – świętego Augustyna z Hippony.

Określił on teraźniejszość jako czas zauważany, ale nieuchwytny, przeszłość jako czas pamiętany, a przyszłość jako czas oczekiwany. Źródło czasu upatruje on w osobie Boga, który miałby owy czas stworzyć. Pogląd ten w jakiś sposób nawiązuje do stanowiska Mircei Eliadego, które filozof kultury sformułował w dziele „Sacrum, mit, historia. Wybór esejów” w rozdziale o znaczącym tytule „Czas święty i mity”.

Rozważania swoje rozpoczyna Mircea Eliade od postawienia kilku hipotez na temat czasu, które następnie stara się umotywować. Istotne jest jednak najpierw, aby wspomnieć, dlaczego właściwie historyk religii ma być niejako uprawniony do wysnuwania takich wniosków, czy stawiania tez. Wyjaśnia to sam Eliade – jako religioznawca – we wstępie do swojej publikacji „Przedmiot rozważań – pojęcia podstawowe” w podrozdziale „Psychologia a historia religii”.

Tłumaczy on, że określenie „historia religii” ma wyjątkowe znaczenie – pierwszy człon oznaczać może bardzo wiele rodzajów uprawiania historii, natomiast „religia” jednoznacznie wskazuje na poszukiwanie w historii faktów religijnych. Dlatego też wraz z potwierdzeniem historycznego istnienia postaci Jezusa Chrystusa – stał się on fenomenem religijnym łączącym ze sobą fakty i wiarę, co jest teoretycznie niemożliwe. I ten oto fenomen stał się przyczynkiem do zaistnienia nowego czasu – czasu świętego.

Mircea już na początku swojego wykładu pt. „Czas święty i mity” stara się postawić wyraźną granicę pomiędzy czasem świętym, a czasem świeckim. Ten drugi – trwa nieustannie – zarezerwowany jest on bowiem dla człowieka jako istoty żyjącej – to po prostu trwanie. Czas sakralny natomiast jest interwałowy, cechuje go pewna powtarzalność czasowych schematów związana z przebiegiem roku liturgicznego. Czas święty bowiem nie płynie – tak jak ten normalny, świecki – tylko zatacza krąg, nieustannie powtarzając te same epizody, które mają jedno historyczne źródło w osobie Jezusa Chrystusa.

Każde kolejne święto jest reaktualizacją tego sprzed 1000 lat i tego obchodzonego rok wcześniej – wszystkie jednak odwołują się do wydarzenia pierwotnego i stanowią jedynie jego odnowienie bądź przypomnienie. Żeby bowiem powstał czas święty musiało zaistnieć to święte wydarzenie – oczywiście historyczne. Trudność w odbiorze tej tezy mogą mieć osoby niereligijne – dla nich bowiem istnieje tylko ten jeden rodzaj czasu – czas od narodzin do śmierci, niczym nie przerwany i pozwalający się zrozumieć. 

Obrzędy religijne są tym, co pozwala niejako wyjść na chwilę ze zwykłego trwania i wejść w czas sakralny. Pozwalają one człowiekowi maksymalnie zbliżyć się do bogów. Symbolicznym miejscem zderzenia się tych dwu światów jest kościół – z jednej strony budynek osadzony w zwykłej świeckiej zurbanizowanej przestrzeni, ale z drugiej – jak uważa Eliade świątynia to „miejsce święte i obraz świata”. Dla wierzącego zatem liturgia odbywa się w czasie świeckim – czyli historycznym, ale uświęcona jest przez Boga. 

Obrzędy kościelne wyznaczające święta stałe i ruchome oraz dni wolne były jednym z ciekawych ujęć czasu w powieści Władysława Reymonta pt. „Chłopi”. Ważniejszy od kalendarza rocznego jest tam czas wyznaczany przez naturę – wyznaczany porą siewu i zbiorów, czas wyznaczany przez słońce i księżyc regulują czas pracy chłopów. Na to wszystko nakłada się jeszcze główny czasowy podział zauważalny w powieści, ponieważ wszystkie wydarzenia wplecione są w zmieniające się pory roku. W „Chłopach” czas sakralny porządkuje niejako czas świecki. 

Najpełniejszy wyraz porównania obu tych czasów zawiera się w zdaniu z podrozdziału „Czas świąteczny i struktura świąt” – cytuję: „To wieczny czas teraźniejszy wydarzenia mitycznego umożliwia świeckie trwanie wydarzeń historycznych”. To myślenie sprowadza istnienie wszystkiego do istnienia dzięki Bogu. 

Początków wszystkiego można się doszukiwać w stworzeniu świata, które jest największym dziełem bożym. Ciekawe jest spostrzeżenie Mircei Eliadego na temat istoty święta Nowego Roku – czas, który dochodzi do tego samego momentu, w którym był już przed rokiem, zdaje się zataczać koło i zawracać – sprawia to wrażenie zaczęcia wszystkiego od nowa. I w tym teolog dopatruje się obrzędowości – tym razem oczyszczenia, które może się dokonać w człowieku. W psychice naszej bowiem istnieje przeświadczenie, że rozpoczynający się nowy rok przyniesie nowe zmiany – można zatem wybaczyć sobie błędy i anulować grzechy.  

Dlaczego jednak Nowy Rok jest dla nas aż tak istotny? W podrozdziale „Regeneracja przez powrót do początków” Mircea znajduje na to pytanie dwie odpowiedzi:

  • po pierwsze – czas zdaje się podlegać regeneracji
  • po drugie – człowiek ma wrażenie, że może uczestniczyć w tym tworzeniu świata od nowa.

Myśl Mircei Eliadego powtarza i niejako rozszerza Stomma, który w rozdziale „Przestrzeń, czas” w pozycji „A jeśli było inaczej… Antropologia historii” zastanawia się nad jego określeniem czasu jako całkowitej odnowy. Zauważa on jednak pewną niezgodność – jakby , jak on to określa – kpienie czasu z człowieka – jak powiem może on zawracać, skoro z natury swej od początku aż do dziś jest w pełni linearny?

Pokazuje on, że w czasie świeckim istnieje coś takiego, jak zakrzywienie czasoprzestrzeni, które powoduje na przykład, że wschód staje się w końcu zachodem, ale tym samym zaznacza, że nie ma takiej siły, która mogłaby sprawić, że przeszłość stanie się przyszłością. A jednak czyni to się w czasie świętym i pozwala człowiekowi zawrócić – zupełnie jakby linearny czas jednak tworzył krąg.

Ponowne zaistnienie to często cel terapeutyczny. Oczywiście na myśl nasuwają się tu romantyczni bohaterowie – indywidualiści – w których właśnie zawsze moment przemiany był tym najistotniejszym, wpływającym na dalsze losy. Warto tu chociaż hasłowo przypomnieć przemianę z III części „Dziadów” Adama Mickiewicza, kiedy to „umarł Gustaw, narodził się Konrad”, czy Kordiana, który po samobójczej próbie przerodził się z melancholijnego nastolatka, nieszczęśliwego kochanka w bojownika o wolność narodu. Człowiek potrzebuje bowiem czasem zerwania z doczesnością, z dotychczasowymi wzorcami i zaczęcia wszystkiego od początku. 

Jeśli już mowa o wzorcach – należy odwołać się tu do drugiego członu tytułu rozprawy Eliadego – mit. To on właśnie jest opowieścią o tym, jak coś się dokonało, wyjaśnia dzieło stworzenia. Mit opisuje momenty wkroczenia sfery sacrum w świat rzeczywisty. Sacrum jest zatem, według Mircei „ostateczną przyczyną wszelkiej rzeczywistej egzystencji”. Zgodnie z dotychczasową moją wiedzą zawsze za powód istnienia mitów uznawałam ich sposobność do tłumaczenia zjawisk dla ludzi ówczesnej epoki zupełnie niezrozumiałych. Stanowiły one ekwiwalent współczesnych podręczników i były jednym z podstawowych źródeł wiedzy. Eliade twierdzi jednak, że zasadnicza funkcja mitu polega na ustalaniu wzorców – wychowania, odżywiania, pracy, nauki i wzorców osobowych. Myślę jednak, że tak, jak każdy podręcznik niesie za sobą jakiś przekaz wychowawczy, tak i tutaj – w mitach – może być on rzeczywiście zawarty, mimo że dla zwykłego nie-historyka religii nie wysuwa się on na pierwszy plan. 

Eliade jednak w dalszej części jeszcze pogłębia swój pogląd i rozszerza jego wyjaśnienie. Przedstawia człowieka, który staje się (oczywiście we własnym mniemaniu) wartością autoteliczną dopiero wtedy, kiedy naśladuje właśnie mitycznych bogów. Pierwszym i najważniejszym wzorem do naśladowania jest sam Jezus Chrystus, czy biblijny Hiob, któremu zostało odebrane wszystko – zdrowie, rodzina, bogactwa, przyjaciele. Pomimo to trwał on w swej wierze w Boga i za spotykające go zło dziękował z równą pokorą, jak za rzeczy dobre, które wcześniej zsyłał mu Bóg. Tak jak czas święty bierze swój początek u religijnych, aż historycznie potwierdzonych źródeł, tak i mityczne wzorce.

Czas święty i mity zdają się być zatem wartościami ponadczasowymi. Mircea Eliade ukazuje je tak, jakby były monumentalnymi posągami, które raz postawione, przetrwały wszystkie wieki. Tak sprawa ma się z czasem świętym, który jest tylko reaktualizacją, czyli ponownym obchodzeniu święta – posągu oraz z mitem, czy inaczej wzorcem, który oczywiście zmieniał się pod wpływem mijającego czasu, ale jego zmiany nie sprawiły dezaktualizacji wzorców zapisanych w posągach. 


Bibliografia:

  1. Eliade M., Pojęcia podstawowe. Przedmiot rozważań, w: tegoż, Sacrum, mit, historia. Wybór esejów, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1993.
  2. Eliade M., Czas święty i mity, w: tegoż, Sacrum, mit, historia. Wybór esejów, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1993.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.