Prezentujemy zarys głównych myśli artykułu naukowego Małgorzaty Sugiery pt.: “Więzień z wyboru” dotyczącego “Ślubu” Witolda Gombrowicza. Tekst ma charakter skrótowy i wybiórczy – zainteresowanym dokładniejszymi informacjami polecamy zapoznanie się z oryginałem pracy badacza, który jest dostępny w źródle podanym w bibliografii na końcu tekstu. 

Henryk w Ślubie odpowiada za wiele metamorfoz świata scenicznego:

Reklamy
  • płynne przejścia między jedną sceną a drugą,
  • zmiany sytuacji,
  • transformacje postaci.

Widzimy to na przykład w sytuacjach, kiedy nagle dom rodzinny Henryka zmienia się w karczmę,  jego ojciec w Króla, Pijak w dyplomatę, a drobna słowna perswazja sprawia, że Władzio nagle staje się trupem. Henryk tak często podkreśla to, że jest spiritus movens wszystkich scenicznych wydarzeń, że czytelnik może w pierwszej chwili nie spostrzec, że w istocie wiele elementów akcji wcale nie jest od niego zależne. Niektóre zdarzenia zdają się wręcz zaskakiwać Henryka.

Przeczytaj także szczegółowe streszczenie “Ślubu” Witolda Gombrowicza

Henryk traci kontrolę

Na początku tekstu Henryk powtarza sobie ciągle ja zobaczę i wyjaśnię i odgadnę. Niedługo potem jednak nad sytuacją nie udaje mu się już zapanować. Na samym końcu dramatu Henryk zupełnie nie ma władzy nad samym sobą – skazuje siebie samego na więzienie, choć jednocześnie mówi, że jest niewinny.

Status postaci Henryka nie jest jednak do końca jednoznaczny – zarazem śpi i nie śpi. Małgorzata Sugiera wskazuje, że w Ślubie mamy do czynienia z dwoma typami dramaturgii subiektywnej:

  • typ oniryczny – stwarzający iluzję samodzielności świata przedstawionego,
  • typ teatru wewnętrznego – ujawniający świadomość Henryka, że jest on reżyserem tego, co dzieje się na scenie.

Syn wojny

Sam Gombrowicz na początku wskazuje, że Ślub to dramat Formy, a więc należałoby spodziewać się, że wydźwięk tekstu będzie podobny, jak w Ferdydurke. Sytuacja głównego bohatera rysuje się tutaj jednak zgoła inaczej. Kiedy Józio uwalnia się od Młodziaków, czuje niesamowitą euforię. Henryk nie odczuwa takich emocji po opuszczeniu wojsk francuskich. Przeciwnie – wydaje się nawet, jakby nie do końca zostawił ten czas za sobą. Wciąż jest bowiem przy nim Władzio (“wcielona cząstka przeszłości Henryka”) przywołujący wspomnienia dawnych dni.

Przeszłość w dramacie jednak nie istnieje, więc Henryk jest zmuszony do jej przywoływania, przypominania i wytwarzania jej w pustce teraźniejszości. Henryk wcale nie chce wracać do domu rodzinnego, a tym bardziej przeciwny jest nabożnemu oddawaniu czci swoim rodzicom. Po doświadczeniach z Francji czuje się raczej synem wojny i nie uznaje już autorytetu swojego Ojca.

Tytułowy Ślub

O ślubie pierwszy raz mówi się podczas próby rekonstrukcji ostatniego wieczoru, który Henryk spędził z rodzicami. Wyjawia wtedy, że do ślubu nie doszło przez jego wyjazd na wojnę (wcześniej, gdy się zaręczył, zapowiedział, że ślub będzie za trzy miesiące). Ślub to jedyne, czego Henryk nie może powtórzyć z przeszłości, może to jedynie stworzyć w teraźniejszości, ponieważ nigdy wcześniej się to nie dokonało. Z drugiej jednak strony ślub wiąże teraźniejszość z przeszłością poprzez to, że pierwotnie miał nastąpić w dawnych czasach.

Dokonaniu aktu ślubu w teraźniejszości zagraża śmieszność i teatralność. Problematyczny jest i status narzeczonej Henryka, Mani (służącej w karczmie, a w dodatku skalanej przez Pijaka), i status samego Króla, który ma tego ślubu udzielić. Aby akt mowy stał się performatywny, status osoby wypowiadającej musi być niezachwiany (zgodnie z teorią Austina). Autorytet tej osoby musi być uwarunkowany sankcją społeczną, o czym w przypadku Króla mówić nie można.

Jak słowa wpływają na rzeczywistość?

Nie chodzi zatem w Ślubie o samą Manię, a o to, że Henryk chce poznać tajemnicę aktów performatywnych. Skuteczność tego aktu burzy jednak inny akt – akt celebracji własnego Palca przez Pijaka. Nie ma w tym świecie sankcji boga (kogoś, kto stałby nad tym światem i miał nieograniczoną władzę), więc aktem jest to, co zyskuje potwierdzenie społeczne. Z tego też powodu Pijak ma za sobą rzeszę Zdrajców, którzy wierzą w moc dudtknięcia palicem.

Wreszcie Henryk samego siebie ogłasza Królem i również potrzebuje do tego społecznego uznania. Zmusza więc swoich poddanych do tego, by oddawali mu cześć. Jednocześnie bardzo boi się tego, że wystawi się na śmiech i przez to jego autorytet zostanie podkopany.

Trzeci akt pokazuje jednak, że wcale nie jak łatwo zmusić poddanych do czynienia wszystkiego, co się Henrykowi zamarzy. Wpada on jednak na inny pomysł potwierdzenia ważności swoich słów (tego, że mogą być performatywne). Henryk stwierdza, że jeżeli pod wpływem jego słów Władzio odbierze sobie życie, to oznacza to, że jego słowa są skuteczne.

Tak też się dzieje – Władzio za sugestią Henryka popełnia samobójstwo. Ten czyn jest kresem władzy Henryka. Zamiast udzielić sobie ślubu, nakazuje siebie samego wtrącić do więzienia.

Henryk wobec siebie i wobec innych

Główny bohater okazuje się być nadrzędnym “ja” i spiritus movens scenicznych wydarzeń jedynie na mocy konwencji. W praktyce musi jednak istnieć wobec kogoś, wobec czegoś, musi przybierać różne postawy i pozy oraz recytować swoje słowa przed widzami. W ten sposób Gombrowicz obnaża sam akt tworzenia sztuki scenicznej.

Płaszczyzny utworu:

  • dystans Henryka do wydarzeń scenicznych (zachowuje się on, jakby nie brał wszystkiego na poważnie, jakby był świadomy swojej bezkarności w wyśnionym świecie),
  • odczuwanie sztuczności wypowiadanych słów i wykonywanych gestów,
  • problem zachowania stosownego w danej sytuacji.

Płaszczyzny te nakładają się na siebie dopiero w trzecim akcie, kiedy Henryk przestaje odczuwać różnicę między normalnością samego siebie i absurdalnością świata go otaczającego.

Więzień formy

Zgodnie z tym, co zapowiada tytuł artykułu Małgorzaty Sugiery, w istocie wykazuje ona, że Henryk jest więźniem z wyboru. Nie tylko jednak więźniem w znaczeniu oddania się w ręce strażników w ostatnim akcie. Henryk jest jedynym u Gombrowicza bohaterem, który z własnej woli daje się uwięzić formie. Dobrowolnie rezygnuje z własnej niedorosłości i wybiera poddanie się konsekwencji swoich słów i czynów.

Uwaga! Śródtytuły w tekście zostały dodane przez redaktora streszczenia i nie pochodzą od autorki artykułu naukowego, Małgorzaty Sugiery. 


Bibliografia:

M. Sugiera, Więzień z wyboru, [w:] Dramat polski. Interpretacje. Część 2: Po roku 1918, pod red. J. Ciechowicza, Z. Majchrowskiego, Gdańsk 200, s. 172 – 182.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.