W noweli “Martwa natura” Maria Konopnicka przedstawia – niczym w koszmarnym spektaklu – śmierć miejskiego posłańca. Staruszka, która próbuje zatroszczyć się o godność ciała swojego syna, nie może liczyć na wsparcie ludzi wokół. Sprawdź szczegółowe streszczenie tego tekstu.

Martwa natura – Konopnicka – streszczenie pdf


Możesz również pobrać streszczenie w wygodnym do odczytu formacie pdf – ma zaledwie dwie strony: Maria Konopnicka – Martwa natura (streszczenie).pdf.

Martwa natura – streszczenie

Żałuję, że nie mogę wam powiedzieć, jak wyglądał za życia, bo poznałam go w trumnie. Była ona prosta, sosnowa, czarno bejcowana, z krzyżem blaszanym na płasko przybitym, a po obu jej stronach stały 4świece. Było to w szpitalnej kapliczce. Zapalono je w w chwili, gdy karawan stanął pod kapliczką. Stróż z karawaniarzem zażyli tabaki.

Garstka przechodniów weszła przypadkowo do kapliczki. Kobiety żegnały się, mężczyźni zażywali tabakę. Sygnaturka nad drzwiami brzęczała blaszanym głosem. Bocznymi drzwiami weszła zakonnica i za nią dwóch posługaczy gotowych do niesienia trumny. Byłtu tylko porządek rodzenie-umieranie, bez miejsca na refleksje. Zakonnica nie wie dokładnie kto umarł „To ten jeden, parę dzieci po nim zostało”. Stróżka i praczka westchnęły i pokiwały głowami.

Wtem do kapliczki wpadło troje dzieci – widać było, że się spieszyły. Najstarsza – około 10- letnia dziewczynka, w zniszczonej szarej sukience, trzymała za rękę dwóch chłopców, mieli buty na bosych nogach i połatane ubrania. Zakonnica poleciła im uklęknąć i się pomodlić.

Czy to córka? — spytała znów półgłosem stróżka.
— A córka, najstarsza córka.
— A matkę mają?
— Gdzie zaś tam mają! Jeszcze w jesieni tu u nas umarła.
— To i na co mu się, Dobrodziuniu, zmarło? — pytała praczka.
— A Bóg go tam wie, moja pani. Na suchoty, czy co. Kaszlał, kaszlał, aż i umarł.

Zakonnica mówi też, że zmarły był posłańcem. Po modlitwie dzieci powiedziała, że nie ma co czekać na przyjście babki. Kazała posługaczom wynieść trumnę. Wtem wchodzi ślepa babcia i szuka Kazi (wnuczki, córki zmarłego). Mówi, że przyniosła zmarłemu coś pod głowę, by miał godny pochów (lichy perkal z kilkoma wstążeczkami). Prosi o otworzenie trumny i szuka jej po omacku. Posługacze otworzyli trumnę.

Wtedy to ukazała mi się woskowo-żółta twarz zmarłego, do której przywarł jakiś wyraz twardy i posępny. Na zapadłych piersiach złożone były ręce, w których tkwił papierowy, jaskrawo malowany obrazek, wyciągnięte nogi strasznie wypoczywały po wszystkich kursach z «listem» i «z posyłką».

Posługacze podnieśli ciężkiego trupa do połowy i chcieli sami chustkę włożyć, ale babka upierała się, że skoro sama go urodziła, to sama go położy na śmierć i chciała, by nakierowano jej ręce i by chustkę włożyła sama. Kazia ją naprowadza. Babka mruczy do syna:

Szpitalnego pochowu się bałeś — mruczała półgłosem — a ot tobie, synku, własny pochów, nie szpitalny… Nie pójdziesz do wspólnego dołu, nie bój się, nie… Trumnę własnąmasz, płatną, nie borgowaną; pokładne zapłacone. Na dwadzieścia lat, synku, komorne w poświęcanej ziemi… Karawan masz, cztery świece masz, wszystko masz. Piętnaście rubli wydałam, synku… Dla ciebie, nie dla siebie. Dla siebie nic nie schowałam, nic, synku! Jak ty wpierw, tak co mnie po tem?

Zakonnica śpiewała pieśni, a babka przekonywała dzieci, by pocałowały rękę ojca. Maniusia musiała zmusić, a Julek zrobił to sam. Każe dzieciom zapamiętać, że choć ojciec umarł w szpitalu, to miał własny godny pochów. Posługacze zaczęli narzekać, że ceremonia tyle trwa. Wynoszą zatem trumnę, ale babka upomina się jeszcze, by dodali blachę z napisem:

Śp. JÓZEF SZCZEPTEK

posłaniec miejski

żył lat 43

Babka szukała nerwowo groszy, ale nie mogła nic znaleźć. Zbliżyłam się do dziewczynki i dałam jej dwie monety. Ta podsunęła je babce, a babka podniosła ślepą głowę i wyciągnęła rękę –

— Na! macie! — rzekła. — Za duszę Józefa!

A nie gadajcie, żeście darmo pacierz mówili. Jak ma być pochów, to niech będzie!I z podniesioną głową wyszła powoli z kaplicy, stukając przed sobą kijem.


Pełny tekst lektury – Martwa natura – Maria Konopnicka

Pełny tekst noweli można znaleźć także w wikiźródłach: https://pl.wikisource.org/wiki/Martwa_natura_(Konopnicka,_1904).


Bibliografia

M. Konopnicka, Martwa natura, [w:] idem, Obrazki i opowiadania, wybór i wstęp. A. Brodzka, Warszawa 1953.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.